Ronnie
Za każdym razem, gdy słyszy jak ktoś mówi do niej "panno Edwards" do końca dnia histeryzuje. On nie czuje się ani trochę dziewczyną. Nie chce, żeby ktokolwiek kojarzył go z waginą, która ma w majtkach. Obwiązuje za każdym razem swoje piersi bandażem. Nie przyznaje się, że bierze sterydy, żeby nabrać nieco bardziej męskiej sylwetki. Żeby delikatne rysy nabrały choć odrobinę ostrości.
Sherie zawsze lepiej dogadywała się z chłopakami. Nie brzydziło jej wyławianie krabów z rzeczki ani jedzenie robaków. Koledzy lubili ją, dziewczynki uważały za dziwaczkę, chociaż miała koleżanki. Miała swoją ulubioną lalkę, ale i kochany samochodzik. Spódniczki w kwiatki były śliczne, ale ogrodniczki znacznie wygodniejsze. Chciała mieć to coś między nogami co koledzy. Z wiekiem zauważała, że bycie chłopczycą nie było takie dobre, a przecież nie miała zamiaru stracić przyjaciółek. Rozdarta między chłopcem a dziewczynką. Kim ona właściwie była?
Sharon stała się Ronniem tak nagle, ale przecież w szkole dalej nauczyciele mówili do niej per "panno", co przyprawiało go o szewską pasję. Bał się powiedzieć mamie. Proste, przecież była przyzwyczajona, że jej dzieckiem jest mała Sharon, a nie jakiś dziwak i przebieraniec. Potem już nigdy nie miał okazji jej powiedzieć. Mama wyjechała do pracy za granicę, a potem zginęła lecąc samolotem nad Pacyfikiem. I tak Ronnie-dziwak trafił tutaj.
16 lat || pokój 36 || wielbiciel komiksów i mang || napierdala w Titanfall, Call Of Duty i Metro 2033
Moim marzeniem było stworzyć transa.
Ronnie pozdrawia, liczy na tolerancyjnych przyjaciół
i może chłopaka, chociaż nigdy nie wiadomo.